Dzisiejszy wpis zacznę od fragmentu wiersza naszego narodowego poety Adama Mickiewicza pt.: „Lis i kozioł”
„Już był w ogródku, już witał się z gąską;
Kiedy skok robiąc, wpadł w beczkę wkopaną,
Gdzie wodę zbierano; …”

To doskonały obraz tego, o czym chciałabym wam napisać: o wiedzy, chęciach i wytrwałości.

Często w naszym życiu:
– „coś” się nie układa, a my nie wiemy dlaczego

– „coś” nam nie wychodzi, chociaż tyle się napracowaliśmy

– „czegoś” nie zrobiliśmy, bo gdzieś nam to „uciekło”

– „coś” sprawia, że czujemy się zmęczeni.

Przyczyn oczywiście może być mnóstwo, ale dziś chciałabym przyjrzeć się triadzie:

wiedza – chęci – wykonanie do końca.

Z akcentem położonym na do „końca”!

Zdobywanie wiedzy zawsze było, jest i będzie rzeczą pożyteczną. Uczymy się przez całe nasze życie.
W ostatnich latach wzrasta konieczność ustawicznego dokształcania się nie tylko w dziedzinach zawodowych, w których pracujemy, lecz także we wszelkiego rodzaju dziedzinach osobistych, życiowych. Dlatego chodzimy na różne szkolenia, warsztaty, wykłady i zaczytujemy się w fachowej literaturze. Gdy tak zdobywamy tę wiedzę, to wzrasta w nas pragnienie działania i wprowadzania konstruktywnych zmian do naszego życia czy pracy. I to jest dobre, a nawet bardzo dobre.
Wyposażeni w konkretną wiedzę i chęci do działania bierzemy się do pracy. Zaczynamy z wielkim entuzjazmem, śmiałymi planami, zakrojonymi na szeroka skalę, i gdzieś w połowie drogi, gdy już „witamy się z naszą gąską”, wpadamy w pułapkę, którą jest między innymi: zbytnia pewność siebie i niedoprowadzanie spraw do końca. W fachowym podejściu do tematu zarządzania czasem nawyk chęci odkładania rzeczy na później i niedokańczania ich nazwalibyśmy prokrastynacją.
W konsekwencji bywa ona źródłem bałaganu, stresu, zmęczenia czy straconych szans i możliwości.
Ale mnie takie ujęcie nie do końca zadowala, bo brakuje mi tu delikatnego i trudno uchwytnego pierwiastka duchowego. Przykłady?

Mogłabym ich podać wiele, zarówno z własnego doświadczenia, jak i z doświadczeń moich klientów. Jednak podzielę się przykładem własnym, jeszcze świeżym, można by rzec, że jeszcze cieplutkim”.
W naszej rodzinie praktykujemy zasadę płacenia dziesięciny. Biblijne uzasadnione działanie jest jednym z priorytetów chrześcijańskiej edukacji finansowej, ale o tym wszystkim napisze wam innym razem. W praktyce oznacza to, że raz w miesiącu po otrzymaniu wypłaty, 10% naszych pieniędzy idzie przeważnie przelewem na konto kościoła.
Jak się domyślacie z już przeczytanego tekstu, wiedza, chęci, długoletnia praktyka u mnie są. Dlatego zalogowałam się do swojego banku, pieniądze z konta firmowego przelałam na konto osobiste, już miałam robić przelew do kościoła gdy… zadzwonił telefon, a potem musiałam jechać po dzieci do przedszkola, a potem dać im jeść, a potem… a potem było późno i byłam tak śpiąca, że powiedziałam sobie, że zrobię to jutro z rana. Ale jutro z rana jechaliśmy na cały dzień na piknik, a potem była niedziela gdzie nie odpalamy w domu komputerów, gdyż odpoczywamy od nich… mogłabym użyć przykładu rodem z reklamy, bo przecież ja „prawie” wysłałam przelew, ale „prawie” czyni wielką różnicę.
Zabrakło ostatniego akordu w utworze, ostatniego klapsa reżysera, kropki nad ” i”. Zabrakło doprowadzania rzeczy do końca, wytrwałości, konsekwencji i skupienia na rzeczach dla mnie ważnych… Czy też tak czasami macie?
Aby więcej nie wpadać w takie pułapki:

trzeba odpowiedzieć sobie na pytania:

*Dlaczego coś robimy?

*Jakie są chęci, jaka jest motywacja do naszych działań?

*Skąd czerpiemy siłę do codziennych zmagań?

Dodatkowo warto jest zastosować techniki skutecznego zarządzania czasem. Potrzebne będzie realne rozeznanie w środkach, materiałach, zasobach finansowych i czasowych, jakie posiadamy. Przydać się może pomoc osoby z zewnątrz, która na naszą prośbę będzie nas rozliczała z wykonanych zadań, dopóki nawyk dokańczania spraw we właściwym czasie nie wejdzie nam w krew.

Powodzenia w dokańczaniu wszelkich spraw — życzę Wam i sobie samej!

 

 

Do dalszego przemyślenia:
Inspiracja do napisania tego tekstu było tekst z 2 kor 8 : 11-12
„Teraz więc doprowadźcie to dzieło do końca, aby jaki był zapał w chęciach, takie też było wypełnienie, stosownie do waszych możliwości. Jeśli bowiem istnieje zapał, jest dobrze przyjmowany, gdy odpowiada temu, co się ma, a nie temu, czego się nie ma”.