Mówienie NIE to w dzisiejszych czasach wielka sztuka. Sama niejednokrotnie doświadczyłam negatywnych skutków, braku tej umiejętności. Mówienie NIE wymaga od nas świadomości własnej wartości, odwagi i dobrej komunikacji.

Pra­cu­jąc głów­nie z kobie­tami, czę­sto sły­szę od nich, że są: prze­pra­co­wane, prze­cią­żone, wyko­rzy­sty­wane i zdo­mi­no­wane. Czują się osa­mot­nione, nie­szczę­śliwe, zosta­wione same sobie.

I godzą się na taki stan rze­czy, bo prze­cież „Matka Polka”, poświęca się wszyst­kiemu i wszyst­kim, czę­sto jest cier­piąca i mil­cząca. I cho­ciaż jeste­śmy wykształ­cone, nowo­cze­sne, zdo­by­wamy bizne­sowe wyżyny, to gdzieś wewnątrz nas „coś” spra­wia, że godzimy się na wszystko, co przy­nosi życie, inni ludzie. Zarówno to, co dobre, jak i co złe, i to w każ­dej ilo­ści, w każ­dym cza­sie.

Przy­czyną takiego stanu rze­czy, często bywa brak wyzna­czo­nych gra­nic oso­bi­stych, nie­umie­jęt­ność mówie­nia „nie”, co powo­duje życie nie­speł­nione, nie­za­spo­ko­jone, pełne strachu, poczu­cia winy. Aha! Czyli mowa o aser­tyw­no­ści… i tu sko­ja­rze­nie typu: nuda…, szko­le­nie z kor­po­ra­cji, pomoc dla nieradzących sobie z przemocą itp. Ale przecież ja taka nie jestem, to mnie nie dotyczy! Czyżby? Pozwól sobie na dłuższą chwilę szczerości.

Czym zatem jest wyzna­cza­nie gra­nic? To nic innego jak ogro­dze­nie swojego tery­to­rium, swojej wła­sno­ści gdzie my decy­du­jemy o tym, co się dzieje. Ważne by w ogro­dze­niu naszego terenu były mocne mury, gdzie nic złego nie prze­do­sta­nie się do wewnątrz i bramy, przez które popro­simy o pomoc, przez które będzie wpły­wało dobro.

Są pewne prawa rzą­dzące gra­ni­cami, mię­dzy innymi: prawo siewu i zbie­ra­nia, odpo­wie­dzial­no­ści, moty­wa­cji, usza­no­wa­nia dru­giego czło­wieka. Zna­jo­mość ich dzia­ła­nia w naszym życiu znacz­nie uzdra­wia pro­ces wyty­cza­nia naszych gra­nic. Dodat­kowo roz­pra­co­wa­nie mitów doty­czą­cych mówie­nia „nie”, takich jak: gra­nice to ranie­nie innych, to pale­nie za sobą mostów, to ego­izm – działa bar­dzo oczysz­cza­jąco na nas i na nasze oto­cze­nie.

Ważne pyta­nia, od których warto zacząć, na które trzeba znaleźć odpowiedzi to:

*Dla­czego nie potrafię mówić”nie” innym?

*Dla­czego nie potrafię mówić”nie” samemu sobie?
Zachę­cam do sta­wia­nia sobie trud­nych pytań, bo odpo­wie­dzi na nie, powo­dują zmiany. Dobre zmiany, które sprawiają, że nasze życie staje się lepsze.

 

  • Monika

    Dziewczyny dziękuję za udział w konkursie. Książki trafią do Agaty i Natalii! Postanowiłam też Eli wysłać coś miłego, żeby jej nie było smutno:). Koniecznie dajcie mi swoje adresy do wysyłki pocztowej na adres: kontakt(małpka)monikasacewicz.pl. Gratuluje!

  • Ela

    To dla mnie ważny temat. Telemarketerów łatwiej spławić. Ale jak powiedzieć „nie” szefowi albo klientowi, żeby się nie obraził? Jak powiedzieć „nie” teściowej:)? Muszę koniecznie przeczytać!

  • Agata

    Po pierwsze to czytałam Henry’ego Clouda niedawno „Poszukiwana Poszukiwany” i książka zmieniła diametralnie moje spojrzenie na związki i… w dużym stopniu życie. A dlaczego chcę nauczyć się sztuki mówienia „nie”? Z tego samego powodu, dla którego chcę mówić ważnym dla mnie sprawom i osobom „tak”. Po to, by utrzymać w życiu równowagę, posiadać siebie w dawaniu siebie, umieć wyjść z marazmu i oskarżania innych o swoje własne wybory. Jeszcze bardziej skracając uzasadnienie – dla zachowania dbałości o swoje zdrowie psychiczne, emocjonalne i fizyczne.

  • Natalia

    Dziś nawet zastanawiałam się nad tym zagadnieniem 🙂 Naszło mnie to pytanie po tym jak skończyłam rozmawiać z panią z jakiegoś wydawnictwa, która próbowała umówić się ze mną na kolejny telefon w celu przedstawienia oferty. Mając w pamięci, że kilka dni wcześniej straciłam około 30 minut na rozmowę z inną konsultantką, tym razem od ubezpieczeń, powiedziałam jej, że szanuję czas jej i swój i nie potrzebuję by dzwoniła i opowiadała mi o czymś, czego i tak nie kupię. I uświadomiłam sobie, że uczę się mówić „nie” konsultantom telefonicznym. Ale gorzej już idzie mi z mówieniem „nie” twarzą w twarz lub osobom bliskim, bo ogarniają mnie wtedy ogromne wyrzuty sumienia. Chciałabym pomóc, ale jednocześnie ciężko mi poświęcić się wszystkiemu dookoła. Mając również w głowie moje potrzeby często rezygnuję z własnych spraw na rzecz priorytetów innych osób.